niedziela, 5 sierpnia 2012

Piekarnia

Zaś wyjdzie na to, że nie mam mózgu, tylko rosół w głowie...
A to nie do końca tak. Ja po prostu muszę dbac o to, zeby mi ten rosół nie ewoluował w jakąs tam pierwotną formę mózgu :), dlatego muszę pisac o jedzeniu i gotowaniu, żeby nie stracic tożsamości :)

Tytułowa piekarnia mieści się w moim domu, a dokładnie w kuchni, a jeszcze dokładniej w piekarniku :)
Brak biletów NBP o dowolnych nominałach wymusza znów działania alternatywne, dla prostego pójścia do sklepu i zakupienia pieczywa.

Kiedyś już piekłam prosty chleb, z przepisu Ilki. 
Na tej bazie piekłam już chleb z różnych mąk ( pszennej, żytniej, orkiszowej, gładkiej i razowej), z przeróżnymi dodatkami.
Jest to właściwie błyskawiczny chleb, szybko wyrasta, szybko się piecze, dowolnośc dodatków daje spore pole do popisu.

Mój ulubiony to  z dodatkiem suszonej żurawiny do środka, posypany słonecznikiem.
Ma jedną zasadniczą wadę: lubemu po aż tak drożdżowym wypieku zgaga chce wyżre i oczy i jajca.

Piekłam też bułki.
Moje "firmówki" piekę przy każdej możliwej okazji, bo goście, jak jeden mąż i żona ( ale przeważnie "mąż") się domagają.
Piekłam też pszenne bułeczki z przepisu Bei
Nie da się ukryc, ze wyszły mi inksze na oko ;)
Ale to z racji piekarnika. Możliwe, ze jest on mi równy wiekiem ;) Wyregulowanie w nim temperatury jest... niemożliwe. A w każdym razie bardzo trudne. Stopień nagrzania sprawdzam wkładając doń rękę ( absolutnie nie polecam) i mogę tylko stwierdzic, czy bardzo jest gorąco, czy średnio gorąco.

Najlepszy jak do tej pory wypiek ( powtarzany już 4 dzień) to chleb Ekkore.
Bardzo dobry chleb :) Moja ulubiona mieszanka, to lekko zmielone płatki orkiszowe, płatki owsiane,  mielone orzechy włoskie i ziarenka słonecznika.

Pieczenie chleba jest działaniem z zakresu misteriów :) Pamiętam, jak babcia piekła chleb na zakwasie ( tego jeszcze nie umiem, ale czuję juz moc do podjecia kolejnej próby ;))) ) Kiedy chleb wyrastał nie można było wchodzic nawet po tego pomieszczenia, by nie przeszkadzac dzianiu się cudu mnożenia :)
Jest jedna zasadnicza trudnośc w domowej piekarni.... Jak tu się powstrzymac, żeby nie kroic i nie jeśc gorącego?

Idę odpowietrzyc ciasto na kolejny chleb :)

Editka:
Jak ktoś chce zacząc piec chleby, polecam cudowny blog Liski



18 komentarzy:

  1. Chleba jeszcze nie piekłem...
    Kusi mnie od dawna ale jakoś na tym się kończy.
    Jakieś 5 czy 6 lat temu, pamiętam szał na maszyny
    do chleba. Wszyscy to kupowali, zatem ja przecież nie mogłem. Postanowiłem, że jak upiekę to w piekarniku i... do tej pory nie upiekłem.

    OdpowiedzUsuń
  2. To dla rozgrzewki polecam ten chleb Ilki. Nie trzeba maszyny, nie trzeba jakichś wymyślnych składników, nawet nie trzeba byc specjalnie cierpliwym.
    Maszyny i ja nie mam. I nie będę miec. Z kilku względów: nie mam miejsca na kolejny niepotrzebny gadżet w kuchni i maszyna nie wypluje z siebie pieczywa z chrupką skórką. A chrupka skórka to jest to, co sprawia, ze mi się włoski na karku podnoszą i rzędy mróweczek mi paradują po kręgosłupie ;))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście już w trakcie czytania kliknąłem link, przeanalizowałem i zapisałem, gdzie należy.
      Ty z tym chlebem debiutowałaś dopiero dwa lata temu zatem tak bardzo w tyle nie jestem...
      Trza jedynie czas na jego wykonanie wcisnąć między inne, pewnie mniej istotne sprawy.

      Usuń
    2. ;)
      Nie mówię, że jesteś w tyle :) No co, Ty?
      Jakby to powiedziec...
      To trochę tak, jakby móc obserwowac, jak rodzi się coś zajebiście fajnego... coś co wymaga entuzjazmu, pasji, ciekawości, radości tworzenia.
      Tylko gorąco namawiam na próby :)

      aaaa, mozę kiedyś Ci opowiem ;)

      Usuń
    3. Czuję się namówiony. Bez podania terminu jednak...

      aaaa, co może mnie kiedyś powiesz?

      Usuń
    4. hi, żeby się tego dowiedziec, trzeba poczekac do "kiedyś" :)))

      Usuń
    5. rozumiem, ok, może doczekam...

      Usuń
  3. jak dla mnie, to ten chleb Eccore wygląda bardzo apetycznie, że aż bym chętnie spróbował :) ale ja się pewnie za tego rodzaju wypiek raczej nie wezmę - już prędzej za trenowanie pizzy...
    aaa... tymczasem dwa dni temu upichciłem... najpyszniejszy gulasz świata (mój domowy, wołowy) ;-) i tak nam z Miśkiem smakowało, z pyszną kaszą jęczmienną i mizerią! że... echh... :) no w każdym razie satysfakcja pełna! tym bardziej, że jest to jedna z gdzieś tak... pięciu potraw, które w ogóle potrafię przyrządzić! hi, hi... :-P
    Fil

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję :)
    I w ogóle jestem z Ciebie taaaaka dumna :)
    Pamiętasz, jak się poznaliśmy? Wtedy umiałeś posmarowac kromkę chleba masłem, a teraz aż pięc potraw? :)
    Dałeś kotu też, mam nadzieję? ;>

    Poszukam jakiegos przepisu na ciasto do pizzy dla Ciebie. Mnie to raczej grube ciasto wychodzi przypadkiem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli można się wtrącić...
    Pięć potraw to już nie byle co.
    Menu prawie na cały tydzień ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet na więcej, bo z tego co wiem ( mam nadzieję, ze nie zdradzam tu jakichś pilnie strzeżonych tajemnic) jedną z tych potraw Fila, jest prawdziwy rosół ( bez glutaminianu), a ten jak wiadomo może stanowic bazę dla całej masy innych rzeczy :)

      Usuń
    2. Łoooo! Wychodząc od dobrego rosołu,
      szaleć można i szaleć...

      Usuń
  6. ;-)
    ja -Filek...

    OdpowiedzUsuń
  7. Aga, jakie ładne, ciepłe i pachnące zdjęcie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. :)
    Mnie to ze słonecznikiem pachnie z monitora :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nigdy nie piekłam chleba, ale kusisz, oj kusisz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nakuszę :)
      Zaraz edytuję notkę o link do przepięknego, subtelnego, cudownego bloga chlebowego Liski.
      Tam z całą pewnością będzie więcej inspiracji.
      Ja, jak przeczytałam jedną notkę z tamtego bloga, to sobie pomyślałam " ja też tak chcę!!!! też chcę umiec piec chleb"

      Usuń