poniedziałek, 10 czerwca 2013

Ojacieżpierdolę

To te mniejsze...

Auta jeszcze nie widziałam, ale ponoc nie ma co zbierac...

17 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. W życiu czegoś takiego nie widziałam...

      Usuń
  2. o żesz!!! co to było? ile szyb???
    taka jedna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, co to było, teraz - po 4 godzinach na trawie lezą bryłki lodu wielkości jajka.
      Szyba w domu jedna, z autem jednak nie jest tak źle- ma fest posiekaną karoserię, ale szyby całe. Mama dzwoniła, że siostra nie miała tyle szczescia- akurat siedziała w aucie z dziecmi i im w aucie szyby zsiekało. Już sama nie wiem, co gorsze- w domu, czy w aucie.

      Usuń
  3. Jak nie urok to sraczka:(
    Współczuję bardzo

    OdpowiedzUsuń
  4. Albo suszy bez umiaru,albo leje bez umiaru,albo wali jajami ;/ ;/ ;/
    *krucha*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda, że w szyby...
      albo w auto...

      Usuń
  5. Tytuł adekwatny- nic innego nie jestem w stanie powiedzieć...Mam nadzieję, że takich zrywów pogodowych już nie będzie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam taką nadzieję...
      To straszne, co zostało z ogrodów, sadów, plantacji...

      Usuń
  6. Zabrzmi to makabrycznie ale nam by sie przydal taki grad. W zeszlym roku obilo nam niezle samochod i z pieniedzy z ubezpieczenia kupilismy nowy. Teraz znowu przydalby sie zastrzyk pieniedzy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, co powiedziec.
      Patrzę na swoje szyby, auta, roztrzaskane wiaty, solary na dachach, na moje potłuczone w drzazgę skrzynki, posiekane rośliny. Nie miały wartości ani handlowej, ani materialnej.
      Ładnie miało byc...
      Roslinki wysiałam z nasion. Ich wartośc to może ze 3 zł.
      Ale chuchałam na nie, mówiłam do nich....

      Zatem- niech grad nie oszczędzi Waszego auta, skoro przydałby się zastrzyk pieniedzy.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. To zeszloroczne gradobicie nie narobilo takich szkod jak u was, bylo duzo zniszczonych samochodow, moze uprawy ale wszystko odroslo. Ja nie mam reki do roslin i moze dlatego tak nie przezywam zmarnowanej salaty czy kwiatkow, bo u mnie wczesniej czy puzniej by zginely. To niech ten grad juz beedzie tylko u nas a was niech zostawi w spokoju. My tutaj obowiazkowo jestesmy ubezpieczeni od wszystkiego.

      Usuń
    3. To nie tylko o ubezpieczenie chodzi. Moja siostra tez ma ubezpieczone auto- jutro czy pojutrze będzie już miała szyby.
      Tylko ona w tym czasie siedziała w tym aucie z dziecmi.
      Wiesz jak one się bały? Ja zresztą też się bałam, jak patrzyłam jak mi szyby lecą i nie miałam zasięgu ani w telefonie, ani internetu...
      Szwagier wracał z pracy. Nie miał się gdzie schronic, bo to sie bardzo szybko stało. Głowę ma całą w guzach, ramiona plecy i łydki w siniakach.
      Ubezpieczenie tego nie pokryje.

      Usuń
    4. To sa zjawiska, ktorych nie da sie uniknac. Natura musi czasami przypomniec ze jest silniejsza. A jesli da sie cos ubezpieczyc to lepiej to zrobic. Ja w czasie gradobicia bylam w domu i nie mialam powodow do strachu ale przezylam kilka trzesien ziemi i tez nie wiedzialam co robic.

      Usuń