poniedziałek, 4 lutego 2013

Sałatka

Przygnębiona jestem bardzo. Nie mam zbyt wielu możliwości poprawienia sobie nastroju, to przynajmniej sobie popisze o jedzeniu...
O sałatce konkretnie.

 Imieniny u cioci Lusi, późny PRL, czyli sałatka jarzynowa. Esencja polskiej kuchni ;> czyli bylejakośc  i nuda. Identyczne przyjęcie w niemal każdym domu, składające się z mnóstwa bardzo kalorycznych przystawek, prawie takich samych, prawie w niezmiennym zestawie: śledzie, galaretki mięsne z uśmiechem z jajka, talerz wędlin z kwiatkiem wyciętym wykrawaczką do ciastek z papryki, trzy majonezowe sałatki, w tym- obowiązkowo jarzynowa, druga obowiązkowa- warstwowa, trzecia dowolna, ale z majonezem.
A przecież to żadna różnica, jaki tajemny składnik  da  się do sałatki, skoro i tak zabije się jego smak i kolor majonezem.
I pięc puszek+ majonez, to nie jest sekret doskonałej gospodyni. Aaaa i jeszcze jabłko... Jak mogłam zapomniec o jabłku? Przecież sałatki są "zdrowe", więc musi byc w nich jabłko. Coś na zasadzie " zdrowego" hamburgera z McDonaldsa ;) Który staje się "zdrowy" ponieważ znajduje się w nim jeden listek sałaty :D

Tak się zastanawiam skąd taka kariera sałatki jarzynowej? Dlaczego to jest odświętne danie? Narodowe niemal?
Ja traktuję sałatkę jarzynową, jako coś, w czym utylizuję wygotowane jarzyny, które oddały już swój smak do wywaru, są pozbawione przez gotowanie wszelkich wartości odżywczych, stanowią tylko masę biologiczną, której szkoda wyrzucic. I sałatka jarzynowa jest dla mnie takim śmietniczkiem jadalnym.
Nie wydaje mi się, żeby potrzebny był do niej jakiś przepis. Jarzyny, ziemniak, jajko. Coś kwaśnego ( ogórki kiszone, albo konserwowe, papryka, grzybki- bez znaczenia wielkiego), groszek, fasolka szparagowa, kukurydza- też bez znaczenia; jabłko, albo gruszka; por, albo cebula.
Wielkiego znaczenia, co się do niej da, nie ma, bo i tak będzie smakowac majonezem. Nie będzie smakowac w jakiś zasadniczy sposób lepiej, jeśli się pomnoży składniki i wszystko wrzuci do miski. Wypróbowałam to już wiele razy, kiedy miałam kilka otwartych słoików z przetworami w lodówce.
Może rzeczywiście- jeśli wszystko trzeba kupic specjalnie do sałatki ( ogórki, groszek, majonez) to wychodzi "odświętnie", w stylu- wydałam dużo, to musi byc pysznie.
U mnie nie wychodzi duzo za sałatkę, bo słoiki sobie zrobiłam ( niezależnie od sałatki), mrożony groszek mam przeważnie w zamrażalniku, a zrobic majonez to 3 minuty roboty, oraz składniki ( olej, jajka, musztarda) które i tak mam zawsze w domu, również niezależnie od sałatki.
Nie lubię zbytnio majonezu. Muli mnie po nim.
Nie znoszę tego żelaznego imprezowego bufetu. Do wódki, serio, wolę chleb ze smalcem i ogórkiem kiszonym, niż tę "wykwintnośc", po której nie mogę się ruszyc i to jeszcze wraz z wrażeniem, że nic nie jadłam. W dodatku ta bezsmakowośc majonezowa.

Sałatkę jarzynową zrobiłam na kolację. Jarzyny z rosołu, ziemniak, jajko, garśc mrożonego groszku, który wrzuciłam na sitko i ugotowałam na parze (para sama  się zrobiła, kiedy gotowałam ziemniaka), ogórki kiszone, kilka grzybków marynowanych, parę pasków konserwowej papryki i kilka gruszek z korzennej marynaty. Można zjeśc, ale dupy mi nie urwało, jak zwykle, zresztą. No i ok 200 ml majonezu mi wyszło z dwóch żółtek.

28 komentarzy:

  1. A to tutaj ta sałateczka dla mnie :)
    Lubię to (lajknęłam ;>). Ale bez "witamin" cebuli i jabłka.
    A ostatnio i bez ziemniaków i tego dziwnego groszku z puszki :]
    Ale bez majonezu?
    Musi być.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja w obronie sałatki... ;-)
    sałatka jarzynKowa jest mniam-mniam-mniam!!
    właściwie to wbrew logice, ale wcale nie jest smakowo bezpłciowa i nie jest łatwo zrobić ją dobrą - niby warzywka wygotowane/rozgotowane, itd. ale jednak bardzo różne smakowo sałatki próbowałem wykonane przez różne osoby z mniej więcej podobnych składników...
    ja osobiście uwielbiam - takie jędrne, trochę chrupiące warzywka (ogóreczek dla na przykładu... :-) ) majonez chyba trochę rozcieńczony śmietaną (a może i odrobiną musztardy??) koniecznie z jajkiem na twardo i... fokule narobiłaś mi smaka!! :-)
    pozdro od Fila :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różne smakowo, ciągle jednak smakowo poruszają się w klimacie słodko- kwaśno- ostrym. Jak dla mnie nie ma wielkiej różnicy w smaku, kiedy mowa o sałatce z majonezem.
      Wiem, ze jest lubiana bardzo, tylko nie wiem dlaczego.

      To zrób sobie sałatkę jarzynową :)

      Usuń
    2. Mi też narobiła smaka :)

      Usuń
  3. ja tam lubię od czasu do czasu, majonezu nie walę duzo,raczej powstaje sos na bazie jogurtu z dodatkiem majonezu.
    Przyprawiam sola ,pieprzem i curry,bo tak lubię, dodaję drobno posiekany por.
    Kukurydza lub groszek, do wyboru,jednak kukurydza nam bardziej smakuje.
    I nigdy nie używam wygotowanych jarzyn,z rosołu,oraz nie dodaję jabłka bo nie lubię jabłka w sałatkach.

    To tyle w kwestii tradycyjnej sałatki i pewnie będę ją robić za kilka dni:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki,wykrakałaś,właśnie sałatka zmontowana już dzisiaj:)))

      Usuń
  4. Ja mam stosunek obojętny, grzecznie zjadam jak częstują, ale sama robię nieczęściej jak raz do roku.
    Dziwnie, bo ta niby "nasza" sałatka egzystuje sobie we Francji pod
    nazwą macedońskiej (ale raczej nie jest podawana na świątecznym
    stole), nie mowiąc o tym, że w ogóle sałatek na bazie majonezu nie podaje się już nigdzie.
    W Hiszpanii i Włoszech nazywają zaś tę sałatkę rosyjską.
    Na majonezie przeleciałam całą studencką młodość. Oczywiście z powodów ekonomicznych ubijało się majonez własnoręcznie z dużą ilością czosnku, (tzw sos aioli) w którym to sosie maczało się ziemniaki ugotowane w mundurkach. Raczej mało subtelne smaki.
    Zdecydowanie wolę te nowsze kombinacje smakowe i sałatki na bazie
    winegretowej, ocet winny smakuje kompletnie inaczej niż jabłkowy, czy malinowy,a olej z orzechów - którego używam wyłącznie do sosów, w połączeniu z octem cydrowym sprawi, że bezbarwna roszponka smakuje jak poemat.
    Te co wykwintniejsze oleje kupuję prawie na krople, bo nieużywane
    szybko jełczeją.
    Ale sie rozpisałam, a chciałam tylko o sałatce jarzynowej.
    kokliko


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałam, że mnie zrozumiesz :)
      Nie znoszę majonezowego sosu czosnkowego, za to bardzo lubię czosnkowy sos w stylu zazików.

      A w winegretach najbardziej mi się podoba wielka mnogośc kombinacji, stąd właśnie te próbu z aromatyzowaniem octów i olejów :)

      Usuń
    2. na szczęście nie trafił mi się nigdy majonezowy sos czosnkowy :/ A dzięki zazikowi polubiłam czosnek :) robię bardzo czesto :)

      Usuń
  5. A u mnie to wygląda tak: Tylko żebyś nie robiła eksperymentów, żadnych nowych, jarzynową zrób! właśnie jarzynową lubią najbardziej; nie używam jarzyn z rosołu, wszystkie gotuję w łupinach, potem obieram, a do sosu majonezowego dolewam odrobinę wody ogórkowej, ma wyrazistszy smak; pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z całą pewnością warzywa ugotowane na parze, albo w mundurkach, koniecznie al dente smakują znacznie lepiej, czy to same, czy w jakiejkolwiek sałatce.
      Jednak jak dla mnie nie jest aż takim rarytasem, zebym specjalnie robiła sałatkę od podstaw.
      Zdecydowanie wolę ugotowac warzywa do innej sałatki, z innym sosem. Mniej chaotycznej sałatki, z mniejszą ilością składników, za to staranniej dobranych.

      Majonez mieszam z wodą z ogórków w takim sosie do jajek na twardo. I dodaję jeszcze groszku do niego. Rzeczywiście fajniejszy smak ma taki majonez :)

      Pozdrawiam również :)

      Usuń
  6. Powiecie mi co to są zaziki??
    Może i jakiś przepis bym poprosiła.
    Bo już nie pierwszy raz słyszę i ciekawa jestem bardzo.
    kokliko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno wiesz :)
      Taki (grecki, bałkański) sos z gładkiego serka albo gęstego jogurtu, ogórków zielonych ze skórką, pokrojonych w drobną słomkę, czosnku ( ma byc mocno czosnkowy).
      Ja doprawiam odrobiną miodu, mięty i z dużą ilością koperku.

      Usuń
  7. Kilka chyba tylko dni w moim życiu było gorszych od dzisiejszego. Ale cóż, stało się, natrafiłem na Pani blog i przeczytałem powyższy tekst. Zanim podejmę kroki prawne, z powodu obrazy moich uczuć, dwa słowa w obronie sałatki. Choć właściwie ze smakami jak z gustami - trudno dyskutować. W imieniu większości populacji na ziemi powiem tylko, że jest to danie niezwykle delikatne i wykwintne, o doskonale skomponowanym bukiecie smakowym.
    "Bezsmakowość, bylejakość, śmietniczek jadalny" i jeszcze kilka epitetów to określenia stanowiące podstawę pozwu o obrazę uczuć kulinarnych. Do zobaczenia w sądzie, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wreszcie :)
      Wreszcie, ktoś mnie pozwie do sądu, za obrazę uczuc kulinarnych :)

      Może się Pan jeszcze wstrzyma?
      Obraziłam już kapustę, mam na celowniku jeszcze ... boję się to wyznac... schabowego ( na wszelki wypadek skrzyżowałam palce, hi)
      Podac dane kontaktowe? by ułatwic komunikację w przekazywaniu pozwów? ( dreszcz podniecenia przelaciał mi po plecach)

      Usuń
  8. Uwielbiam majonez.
    Nigdy nie robiłem, bo nie miałem takiej potrzeby psychicznej. Poza tym, nie wierzę w żadne trzy minuty. Na pewno nie w moim przypadku. Wszystko w kuchni robię dłużej (może prócz nalania wody do picia).
    Za sałatkami nie przepadam (żadnymi), ale nie twierdzę, że nie jadam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra ...
      Wyjęłam jajca z lodówki.
      Wszystko odmierzę i poproszę Mario, żeby włączył stoper.
      Nie wydaje mi się, żeby to trwało 3 minuty nawet. To mikser robi, nie ja.

      Ja też jadam sałatki niekiedy. Bez satysfakcji, bo wolę same warzywa bez majonezu.

      Usuń
    2. Mówię o zrobieniu a nie miksowaniu na czas...

      Usuń
    3. Ale ja rozumiem.
      Od momentu, kiedy zagotowała się woda, która polałam jajca, zrobienie majonezu trwa 4 minuty, 39 sekund.
      Czas ten obejmuje: parzenie jajek ( brzmi okrutnie), wybijanie żółtek, przyprawianie i miksowanie.

      Rafał, to jest naprawdę krótko. Nawet jakbys palił pomiędzy czynnościami , to i tak nie zabierze Ci to więcej niż 10 minut, bo po prostu nie ma co zabierac więcej czasu.

      Mnie by nie przyszło do głowy, że można robic majonez w domu, zresztą spokojnie się obędę bez niego, ale kiedyś Mariuszowi nie chciało się iśc do sklepu, to stwierdził, ze zrobi. I tak od tego czasu- jak potrzebny, to się robi.
      Kiedyś jedliśmy "kielecki'. Ale po zmianie smaku wynikającej z praktyki ( potrzebny- to się zrobi) okazało się, że kielecki jest fuj. Rzadki, bardzo octowy, a przyprawianie gotowego majonezu zabierało tyle czasu, co ukrcenie z żółtek i oleju. Bez sensu. Nawet dla mojego chłopa, który twierdzi, że mi odpie***o- zresztą wiesz.
      Już nie mówiąc o środkach płatniczych...
      Nie wiem ile kosztuje słoik majonezu? 6 zł? za 400 ml? za te 4 złote można miec inne rzeczy, a 200 ml majonezu kosztuje ok 1,75... I może byc zawsze, niezależnie od tego czy sklep otwarty, i czy mam te kilka złotych na majonez...

      Usuń
    4. OK, niech będzie dziesięć...
      Rozumiem robienie czegoś dla smaku, ochoty, czy oszczędności, bo sam tak czynię. Nie rozumiem jedynie, gdy słyszę czasami, że to czasu nie zabiera. Tu 10, tam 15 itd. W efekcie potrafię 3/4 dnia w kuchni przesiedzieć.
      Pójście do sklepu wprawdzie też czasu wymaga, ale wtedy można wziąć psa i napić się piwa a to już trzy w jednym.

      Usuń
    5. W kwestii finansowej. Jakbym policzył ile oszczędziłem na łączeniu spacerów (mnie też są zalecane, na nogę) z grzybobraniem, to pewnie bardzo bym się zdziwił.

      Usuń
    6. jeju...
      Chyba rzeczywiście źle o tym gadam... bo mam wrażenie, ze kamienie gryzę.
      Nie kupuję majonezu. Jeden.
      Bo mam. Dwa
      Bo mi to nie sprawia trudności (licząc łacznie czas i koszta). Trzy.
      Bo oszczędzam ( a właściwie - nie wydaję, bo oszczędzanie to termin dla mnie totalnie obcy). Cztery.

      PRZYSIĘGAM, że to dla mnie żadna trudnośc dostarczenie Ci dowolnej ilości majonezu :) a jak Ci nie bezie smakował ( bo tak własciwie to jest główna kwestia- ten domowy smakuje inaczej deczko i często tak jest- niedobre. No bez gluta, to może komuś nie smakowac, szczególnie jak ten ktoś nie ma kubków smakowych i tylko smakiem rozróżnia gluta) to Ci dostarczę z fabryki.

      Może byc? :)

      Czas wszystko zabiera :)
      życie czas zabiera, ja tylko próbowałam powiedziec, ze to niewielka ilośc czasu...

      Usuń
    7. Chciałam jeszcze dodac, że mnie zajmuje więcej czasu uczesanie się, niż zrobienie obiadu całego z przystawkami i deserem :P
      A jednak czasem się czeszę ;))) Mimo, ze to beznadziejna strata czasu :P
      JUz nie mówiąc o samym przeczytaniu co należy nakłądac na poszczególne części ciała i w jkaiej kolejności, hi
      To dopiero jest nuda :P i strata czasu :)

      Usuń
  9. Też muszę się wypowiedzieć w obronie sałatki warzywnej, w moim domu rodzinnym zwanej bałaganem :) Bardzo lubię, chociaż dodaję do niej zdecydowanie mniej majonezu niż to robiły moje polskie ciocie...bardzo mało majonezu. I warzywa NIGDY nie z rosołu, te idą dla psa. I nigdy ziemniak, nigdy cebula, nigdy por. Zawsze jabłko i zawsze groszek :)
    Tych sałatek jest ile domów w Polsce...moi amerykańscy znajomi zajadają się nią...tutejsza popularna sałatka z sosem majonezowym to sałatka z ziemniaków, ale nie przepadam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie wolę taką z kilku składników, niż ten bałagan :)
      I ziemnaczaną też, z tym, ze nie z majonezem, a z winegretem.

      A tak właściwie ...;)
      "Prawdziwa sałatka jarzynowa" ;))) na Ślunsku była podawana nie z majonezem, a z... stopioną słoniną, no i z tej racji podawana lekko ciepła.
      I niech by kto spróbował powiedziec, że jakaś inna jest "prawdziwa" :)Ciekawe, czy w takiej wersji miałaby tylu samo zwolenników, co ta z majonezem :)

      Usuń